I LO im. Stefana Żeromskiego z wizytą u partnerów z projektu Comenius w Hawirzowie, Czechy.
Niezapomniany okazał się nasz pobyt w Czechach. Przed nim przygotowywaliśmy się na szkolnym kółku Comeniusa, czytaliśmy przewodnik o Morawach północnych, rozmówki czeskie i parę lekcji z Internetu. Poza tym byliśmy w ciągłym kontakcie mailowym z uczniami z Gimnazjum, odpowiednika szkoły średniej oraz z moim kolegą Dalimilem Sebestą, który przygotowywał pobyt w Czechach. Uczniowie byli nastawieni bardzo entuzjastycznie, ale nie spodziewali się takiej gościnności i sympatii uczniów i nauczycieli z Havirowa.
Celem naszego wyjazdu było spotkanie, jedno z czterech planowanych w ramach projektu: „Zmieniające się oblicze Europy naszą przyszłością”. Spotkaliśmy się wszyscy w Havirowie, a więc Anglicy, Hiszpanie, Słowacy, Polacy oraz Czesi, którzy wyjątkowo przyjęli nas w ich progach. W wizycie do Czech brało udział 9 uczniów, najbardziej zaangażowanych w pracy nad projektem: Marta Darga II c, Joanna Minkowska II c, Anna Pilarczyk II b, Julia Tuszer II b, Monika Gappa II b, Monika Nowak IId, Julia Lakowska IId , Aleksander Rząd I c oraz Marcel Klebba I atmosfera wspólnego wyjazdu już od samego początku była sympatyczna. Na spotkaniu, które rozpoczęło się 23 marca, pierwszego dnia po przybyciu do Havirova po długiej podróży z Gdyni do Katowic, a następnie Ostrawa i wtedy nasza stacja docelowa. W Havirovie czekali na nas przyjaciele, uczniowie i nauczyciele ze Gimnazjum Komeńskiego. Dzięki temu, że prawie wszyscy uczniowie mieli okazję zamieszkać u rodzin, szybko zintegrowali się oraz polubili, także po powrocie pisali maile i dzielili się swoim entuzjazmem z nauczycielami i kolegami oraz koleżankami ze szkoły. Język czeski, choć zbliżony do polskiego, może niektórymi słowami, nie stanowił dla nas problemu, nie zawsze można było porozumieć się po angielsku czy rosyjsku, czemu dziwili się Hiszpanie i Anglicy. No jak to my możemy się rozumieć. Były sytuacje, które nas śmieszyły lub słowa o zupełnie innym zabarwieniu lub znaczeniu, ale taki słowniczek z pewnością stworzymy. Niezapomniana była też smaczna kuchnia czeska z prażonym serem, hranolkami, czyli frytkami oraz haluszkami, kluskami w najróżniejszej postaci, placki drożdżowe, kluski z makiem oraz kofola odpowiednik koli. Nasza wizyta miała charakter pełnej integracji z kulturą oraz ludźmi, aby można było innych z tym również zapoznać. A zatem piękno Moraw Północnych z Beskidzkim krajobrazem, pomieszanym z kominami fabrycznymi widzianymi z fabryki muzeum z Ostrava-Vitkowice. Dwa pierwsze dni pobytu, czyli 24 oraz 25 marca Czesi pomogli poznać nam oblicze Czech, najpierw gościliśmy w Fabryce Piwa Redegast, bardzo popularnego, gdzie mogliśmy zobaczyć film, produkcje, hale oraz przyjrzeć się całemu procesowi. Atutem naszej wycieczki był przewodnik anglojęzyczny, który opowiedział o zaangażowaniu właścicieli w życie kulturalne i sportowe mieszkańców Moraw. Nazwa fabryki wzięła się od Boga słońca Radegasta, którego posag zdobi wejście do fabryki. Potem pojechaliśmy do miejsca określanego Pustevny, gdzie odbyliśmy pieszą wycieczkę na szczyt Radhost by ponownie podziwiać statuetkę boga słońca Radegasta oraz na chwilę odpocząć w kapliczce Cyryla i Metodego, prekursorów chrześcijaństwa. Tam też próbowaliśmy Czeskiej kuchni w pięknej, folklorystycznej restauracji. Tradycją niebywałą są Stramborskie uszy, legenda związana z Turkami oraz fregile, placki z różnym nadzieniem. Następny dzień był również pełen wrażeń, z rana podziwialiśmy ogromną fabrykę stali, która w tej chwili pełni funkcję muzeum. Zapoznano nas z procesem produkcji oraz pokazano najważniejsze miejsca. Z punktu widokowego, na który wjechaliśmy windą można było podziwiać panoramę miast typowo przemysłowego, z mnóstwem kominów fabryk, gdzie przemysł ciężki dominuje. Pomimo świeżego górskiego powietrza jest to region najbardziej skażony i zanieczyszczony ze względu na dużą ilość przemysłu ciężkiego. Dla nas atrakcją były same stroje, kaski oraz kamizelki. Fabryka- muzeum ma wartość historyczną, pochodzi z XIX wieku, stanowi teraz wspaniałe miejsce na wystawy obrazów i kulturalne koncerty. Z tej, że fabryki, pojechaliśmy do Ostrawy, starego i zabytkowego miasta. Istotne znaczenie dla nas miało zobaczenie zabytkowego ratusza w tym Sali obrad, z którego udaliśmy się na punkt widokowy by podziwiać panoramę miasta. Pozostałe dwa dni poświęcone były wizycie w szkole, w Gimnazjum, naszemu odpowiednikowi szkoły średniej. Co jest ważną rzeczą dla naszego projektu to współpraca ze szkołą noszącą imię Komeński, związany z Comeniusem. W pierwszy dzień w szkole poznaliśmy się z nauczycielami oraz uczniami. Nasi uczniowie z różnych krajów brali udział w lekcji, zapoznając się z różnymi tradycjami z krajów partnerskich, były quizy oraz piosenki. Nasi uczniowie na pewno uczyli ich piosenki: Jesteś szalona. Na drugi dzień brali udział w lekcji angielskiego na temat różnych systemów edukacji. Największe zainteresowanie było związane z systemem kar. Nauczyciele w tym czasie pracowali nad projektem, uzgadniali terminy następnych spotkań. Omawialiśmy też następne tematy, kończące ten rok pracy nad projektem. Pojawił się temat Podręcznika Dobrej Praktyki oraz Kwestionariusza dotyczącego Wielokulturowego Społeczeństwa. W temacie ambicji i pracy, z pewnością powinny znaleźć się wywiady z uczniami klas III. Potem jeszcze było spotkanie z burmistrzem miasta Havirov, który przyjął nas w Urzędzie miasta i rozmawiał na temat walorów projektu i jego promocji dla miasta. Młodzież została ugoszczona w jednym z domów kultury, gdzie obejrzeliśmy film o Havirovie oraz rozmawialiśmy o naszym pobycie, a także żegnaliśmy się z Anglikami i Słowakami. Havirov, 80 tysięczne miasteczko, swym niepowtarzalnym socjo-realistycznym stylem w architekturze przypomina komunistyczne miasto. W takim właśnie tonie jest to pochodzące z 60 lat miasteczko. Jest bardzo zadbane i tętni życiem, z pięcioma ośrodkami kultury, w których naprawdę dzieje się coś, to spektakle, seanse filmowe, ale i wystawy. Godło miasta z dwoma młotami, oznaczało ludzi pracy oraz kwiatki i dwie tamy, oddaje to, co związane jest z Havirowem. Tak naprawdę ciężko nam było opuszczać Czechy i żegnać się z wszystkimi partnerami projektu.
Koordynator projektu: Izabela Pałucka






